Orbita Wiru

O Orbicie

http://www.orbitawiru.osx.pl/

Kilka słów ode mnie

Moja ulubiona polska Kapela.
Ich muzyki słuchać to czysta przyjemność.
Ciekawe, wciągające linie melodyczne.
Niebanalne teksty.
A widzieć na żywo raj ! (wiele nagród za najlepszy koncert)
ad-hoc Na koncertach grają bardziej MetalCore niż Sentimental

Chłopaki wyrobieni - dopracowani, żywiołowi… Oby więcej takich kapel :D

Poniżej będę zamieszczał cytat z różnych źródeł.

z http://www.muzyka.pl/recenzje/pokaz/42/orbita_wiru_wiru_sfera.html

Dawno tak dobrze nie słuchało mi się kapeli nu-metalowej. Niby to gatunek wymierający i przechwycony całkowicie przez bandy typu Linkin Park czy Limp Bizkit, a jednak proszę, pojawiają się także tacy, którzy wiedzą o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

Orbita Wiru wydała niedawno swój debiutancki album, zawierający materiał z działalności zespołu z lat 2000-2005, a więc podsumowujący, jakby nie patrzeć, spory kawał czasu. Osobiście słyszałem ich wcześniejsze dema i muszę przyznać, że rozwinęli się chłopaki bardzo(…)

A pamiętajmy ze dalej się rozwijają

Teksty piosenek

Still you decide

I saw a man
He had no hands
And asked me why
Why he can’t fly

His non existed hands
could rescue life
someone, who gonna die

It’s so strange, unintelligible.
Did he deserve to unjust faith.

It was a man,
who didn’t respect
no one of people.
His strong hands gave just sorrow and pain
Always conscienceless.

Purpose and way
Strike terror everywhere
Take him away
Hurtful strange of hands.

Divine eyes can’t be blind
Still you decide who deserve to die

Chop hands off, which are hurting
Cut heads off, which are cheating
Sew up fucking mouths full of dirt
Tear hearts out devoid of mercy.

Many cripples
Wait for the miracle
It’ll bring them
Hope, deliverance.

Divine eyes can’t be blind
Still you decide who deserve to die.

Who deserve to pain, who deserve to die
You decide my Lord, you decide….

Hard to believe

Tolerance for other nations
All the people are the same.
I don’t really care
What is your god’s name.

Watch out! Untrue prophets
They’ll be screaming to your brain:
„Our God is better than others,
more real than the rest”.

Why is it difficult to say,
That your religion is killing your faith.
It’s so hard to believe it –
Religions killed your faith.

I don’t care about the shape of your cross,
Ignore religious rules,
God is inside you,
Visible in your soul.

You don’t have to show me
How loud are your prayers.
Givin` people love,
You’ll be giving a god.

Why is it difficult to say,
That your religion is killing your faith.
It’s so hard to believe it –
Religions killed the faith.

Orbita wiru

Wiruje we mnie ból
Myśli mur
Zamurował we mnie świat.
Me oczy patrzą, nie widzą
Blasku gwiazd.

Obłęd podkręca ból,
Dopisuje czarne scenariusze zwykłych słów.

W umyśle zadra tkwi
Kaleczy sny,
Obsesjami rani.
Bronię się krzyczę więc
Atakuje
Strach to krzyku jest drugie oblicze.

Imieniem moim jest gniew
Lęk to moja krew.

Wiru lej wciąga głębiej
W nierealną przestrzeń
Na orbicie wiru byłem, jestem, będę.

Szyje otula sznur
Odpływam w świadomości inny wymiar
Nieskazitelnie wolny od bólu
Milknie krzyk.

W ciemności budzę się i czuję
Wciąż wiruje.

Wiru lej wciąga głębiej
W nierealną przestrzeń
Na orbicie wiru byłem, jestem, będę.
Wiru lej wciąga głębiej
Umysł wiruje w obłędzie
Rodzą się obsesje,
We śnie rodzą się obsesje.

Epicentrum bąka

Morza szum, ptaków śpiew
Dzika plaża pośród drzew.
Młody chłopiec, piękna twarz
jego dusza bez skaz.
Rozmarzone oczy łapią promień słońca
Nie przeczuwa, że za chwilę runie świat.

Sztynk, smród, kwas, że zatyka nozdrza
Czy ty to już znasz - epicentrum bąka.

Pochmurnieje niespodzianie rozmarzona twarz
Ciałem wstrząsa skurcz, zmysły toczy ból
Objawiła się mu świata ciemna strona.
Łukasz Kustra chłopiec z gór wciągnął nosem bąka smród.

Sztynk, smród, kwas, że zatyka nozdrza
Czy ty byłeś tam, w epicentrum bąka.

Na obraz i podobieństwo

Wiele kategorii wymyślił bóg,
kategorii ludzkiego istnienia.
Dał ludziom podłość, miłość, nienawiść,
głupoty bezkresny ocean.

Radość bez uśmiechu,
życie bez godności,
modlitwę bez cienia wiary,
miłość bez miłości.

Na obraz i podobieństwo twe,
człowiek twym dziełem jest.

Na podobieństwo twoje stworzony jest człowiek,
lecz coś z nim jest nie tak.
Zamiast kochać pożera on dzieci swoje,
w ruinę zmienia świat.

W imię twoje zabija człowiek,
czy właśnie tak miało być.
Tępienie innej wiary symboli,
żądza krwi.

Na obraz i podobieństwo twe,
człowiek twym dziełem jest.

Złudzenia

Witaj w naszym śnie
Musisz wiedzieć że
Jesteś częścią wielkiej gry
Będziesz ślepo grał po kres swoich dni
Bezimiennie sam.
I nie ważne dla nas jest
Twego życia wymarzony cel.

Poznaj inny wymiar
W którym przyjdzie ci żyć
To będzie twój dom i rzeczywistość
Uczucie do niej nie znaczy już nic
Dbaj o przyszłość - naszą wspólną przyszłość.
Nieistotny dla nas jest
Gorzki smak jej łez
Pamiętaj więc…

Każdy sen poprzedza podróż w ponury dzień
Każda kropla tęczy zmienia się w brudny ściek.

Dostrzegłeś ból w jej oczach
Przestał istnieć cały świat.
Poświęcasz jej wszystkich kwiatów zapach
Obawiasz się jednak cały ten czas.

Każdy sen poprzedza podróż w ponury dzień
Każda kropla tęczy zmienia się w brudny ściek.

Urojeniem staje się spełnienie w najprawdziwszym nawet śnie
Świat realny jeśli istnieje jest tylko złudzeniem.

Badland

Scream loud, louder than you can
If you'll be felling each others pain.

Let's declare war against violence
We have to cure mother earth.

We have to cure the earth for vileness
Protect your children from inner hate.

My proposition and request, let's build the BADLAND.
Forgotten place, damned place somewhere in universe.

We should find another planet, forgotten place
In a boundless universe.
All "bad heart people" will be locate there irretrievable
And sentence to such evil they used to livin` between us.
This is my dream, my desire, biggest request to almighty God.

My proposition and request, let's build the BADLAND.
Forgotten place, damned place somewhere in universe.
This is my dream, my desire, biggest request.
We have to find forgotten planet somewhere in universe.

Pierwszy krzyk

W łonie matki tkwi czyste, nieświadome
Bez litości chwil, żalu, niepowodzeń.
Twa czystość niech pozostanie wieczną.
Lecz zbrudzisz się kiedyś człowieczeństwem.

Nadzieja we mnie cały czas tkwi
Nie będzie w tobie rzeczy złych
Drzemiących we mnie moich snach
W twym sercu nie zagości strach.

Twój pierwszy krzyk - moja trwoga
Twój pierwszy krok - to początek drogi.
Będziesz nią szedł z uniesionym czołem
Świat zmusi cię byś pochylił głowę.

Modlitwę ofiaruje ci,
Nie będzie w tobie rzeczy złych
Będę twych łez ostoją
Życzę ci szczęścia i pokoju.

Złudzenia

Witam cię w naszym śnie
Poznaj prawdę,
Stanowisz element masowej gry.
Jesteś trybikiem w maszynie zdarzeń,
Bez cienia, imienia, tożsamości.
Nieistotny jest twego życia cel
Wymarzony cel.

Poznaj inny wymiar
Tu przyjdzie ci żyć
To będzie twój dom i rzeczywistość
Uczucie do niej nie znaczy już nic
Dbaj o przyszłość - naszą wspólną przyszłość.
Nieistotny dla nas jest
Gorzki smak jej łez
Pamiętaj więc…

Każdy sen poprzedza podróż w ponury dzień
Każda kropla tęczy zmienia się w brudny ściek.

Dostrzegłeś ból w jej oczach
Przestał istnieć cały świat.
Poświęcasz jej wszystkich kwiatów zapach
Obawiasz się jednak cały ten czas.

Każdy sen poprzedza podróż w ponury dzień
Każda kropla tęczy zmienia się w brudny ściek.

Urojeniem staje się spełnienie w najprawdziwszym nawet śnie
Świat realny jeśli istnieje jest tylko złudzeniem.

back

Stronger, much stronger

You recognize
between the crowd
the man, who can't find his own place.
Where could he sit down
on mystic throne,
and it would stop
incredible pain.

Remember his sight,
lost and insane,
freakish step,
stench in the air.
He accosted you,
nervously asked:
"Where the fuck
is nearest toilet?"

Stronger, much stronger
every heart beats,
when the ass is full of shit.

I'm suffering from the trots
pour out throught my nose.

Where is the nearest toilet
Where is the nearest toilet

Stronger, much stronger
every heart beats,
when the ass is full of shit.

back

Konstelacje podupadłych gwiazd

Każda kraina posiada swoje gwiazdy,
Których blask zgasił czas.
Gromadzą się one w konstelacje podupadłych,
Napędzanych własnym jadem zjaw.

W zawiści swej trawią przemijania ból
Tłum zapomina dawnych bogów imiona.
Pochlebiając ci wbijają w plecy nóż
Czara goryczy przepełniona.

Wczoraj byłeś Bogiem
Bóg inny dzisiaj jest.
Bez godności człowiek
Popada w zapomnienie.

Zmącone alkoholem wyblakłe ideały
Trują to co kwitnie, to co nowe.
W beznadziei tkwiąc, bez wiary, zapomniani
Karmią próżność swą pochlebstwami.

Wczoraj byłeś Bogiem
Bóg inny dzisiaj jest.
Bez godności człowiek
Popada w zapomnienie.

back

One of us (sł. i muz. Eric Bazilian)

If God had a name, what would it be
And would you call it to His face
If you were faced with Him in all His glory
What would you ask if you had just one question

Yeah, yeah, God is great
Yeah, yeah, God is good
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah

What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make His way home

If God had a face, what would it look like
And would you want to see
If seeing meant that you would have to believe
In things like Heaven and in Jesus and the Saints
But not the Prophets and…

Yeah, yeah, God is great
Yeah, yeah, God is good
Yeah, yeah, yeah, yeah, yeah

What if God was one of us
Just a slob like one of us
Just a stranger on the bus
Trying to make His way home

back

Dr.Oga

Widzę, jak poświęcasz się
martwym ideałom.
Oszukujesz zmysły
materialną strawą.
Gubią cię, wszechwiedzące głosy.
Rodzą lęk, znają sposób.

Zacierają się sny
o chwale i wieczności.
Dawno zszedłeś z drogi
do nieskończoności.
Więdniesz, odliczając dni
Beznamiętnej wegetacji.

Nie jest za późno,
zbyt późno by
nie jest za późno wskrzesić swoje sny.
Na przekór Bogom
twego istnienia.
Odszukaj w sobie
drogę do spełnienia.

Zastanawiam się nad sensem
tępej egzystencji.
Praca, żeby zdobyć pokarm,
bez emocji przeżyć
Dzień po dniu, w letargu wyobraźni
Obudź się, niech zakipi twoja krew

Nie jest za późno,
zbyt późno by
nie jest za późno wskrzesić swoje sny.
Na przekór Bogom
twego istnienia.
Odszukaj w sobie
drogę do spełnienia.

back

Pretending someone

I have tried to become
an average "everyone"
from the city's hive.
Dressed in a suit
without modern boots
I couldn't find a job.

I'd work in plastic box
In a skyscraper, on the highest floor
I'd spend all day
in front of the screen
Twelve hours a day
It would kill me.

As I'm young, highly educated man
searchin' for life style.
It's not mean, that I have become
Yuppie, silly guy.

I'm, who I'm
I don't fucking care,
what's your opinion
about me.

Feel like an animal,
in different skin,
Pretending someone,
Who you wouldn't like to be.
Live like nature
and almighty God
have been created (you),
your full of visions mind.

back

Stado

Masz swoje zdanie w kwestii
Nierówności, nienawiści
Gardzisz w ludziach tym, co złe,
Dlaczego krzyczysz cudzych słów
treść nieprawdziwą
Kim jesteś? Hipokrytą.

Kto nie jest z nami,
Ten nasz wróg
Presja bezdusznego tłumu
Cichnie odrębności pieśń
Fałszywym bogom oddajesz cześć
Nie swoją wojnę toczysz
Jak wiele wstydu możesz znieść.

Filtruj krew, przetaczaj gniew
Wykorzeniaj lęk
W stadzie jest zło, gromadne dno
Stadny obłęd

Nieświadomość stadną wykorzeniaj
Bagno wciąga na dno upodlenia.

Stadny instynkt w tobie tkwi
Nie masz własnej świadomości,
w twoim ciele chora krew
Nie ma już cię

Nieświadomość stadną wykorzeniaj
Bagno wciąga na dno upodlenia.

Filtruj krew, przetaczaj gniew
Wykorzeniaj lęk
W stadzie jest zło, gromadne dno
Stadny obłęd.

back

Złe sny

Sen, jawa, jawa, sen
Obłędne przemieszanie scen,
nierealny galimatias
Zdarzeń, ludzi, miejsc.
Z najgłębszych sfer
Podświadomości mej
powracają sytuacje
pełne łez.

Epizody łączą się
w zmutowaną chorą treść
powracający sen
ból, wina i gniew.

Przedziwny dreszcz
przewierca mnie
przerywa sen.

Złe sny w mojej głowie
Malują paranoje
Przebudzenie to nie koniec -
Schizy koniec.
Sen, jawa, jawa, sen
Obłędne przemieszanie scen
Paranoja, bezsens

Złe sny czynią mnie
Nagim w obcym tłumie.
Zdradzanym, niekochanym
bez nadziei, bez wiary.

Zabijam cię
w moim złym śnie
we łzach budzę się.

Złe sny w mojej głowie
Malują paranoje
Przebudzenie to nie koniec -
Schizy koniec.
Sen, jawa, jawa, sen
Obłędne przemieszanie scen
Paranoja, bezsens

back

Kracztakjak

Jeśli wejdziesz między wrony
musisz krakać tak jak one.
Kracz tak, jak one.
Wchodząc między wrony
kracz tak, jak one.

Otóż rady mej wysłuchać chciej
nie ulegaj więc
pokusie akceptacji
Ludzi bez serc.
Nie poddawaj temu się
W konformistyczny ściek
Zanurzając się
Ubrudzisz się.

Kto nie jest z nami
ten przeciwko nam
Kto nie jest z nami ten nasz wróg.
Kto nie jest z nami ten nasz wróg.

Otóż nie poddawaj temu się
nie ulegaj nie
pokusie akceptacji
Obłudnych ludzi.
Nie ulegaj temu nie
W konformistyczny ściek
Zanurzając się
Ubrudzisz się.

back

Breed

I don't care
Care if I'm old
I don't mind
Mind don't have a mind
Get a way
Way from your home
I'm afraid
Fraid, of a ghost

Even if you have
Even if you need
I don't mean to stare
We don't have to breed
We can plant a house
We can build a tree
I don't even care
We could have all three

She said……….

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License